Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
 

 

W sali zabaw, w której pracuję największą atrakcją jest trampolina. Zawsze jest oblegana, więc trzeba pilnować dzieci. Wokół mnie siedzi kilkoro chłopców (4-7 lat). Jeden pyta:
- Proszę pani, a kto teraz będzie skakał?
- A teraz pani sobie poskacze - odpowiadam żartobliwie.
- Nieeee, pani nie może skakać!
- Dlaczego? - pytam
- Bo zerwie pani wszystkie sprężyny i już nikt nie poskacze...

trampolina skakanie sprężyny

Głosów
7
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
7
Byłam z moim kuzynem (5 l.) w sklepie. Mały bardzo chciał loda, więc wzięłam dla nas obojga. Stoimy przy kasie i staje za nami jakiś pan. Chciał sobie zażartować i powiedział do małego:
- Daj polizać, no daj-(kuzynek miał w ręku swojego loda).
Krystian spojrzał się na niego i ze złości prawie zgniótł tego loda.
Po wyjściu ze sklepu stanął z wielce oburzoną miną i na cały głos powiedział:
- Ten pan chciał mi polizać!!!
Mina przechodniów bezcenna.

Głosów
14
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
14
Wczoraj ja i Werka spałyśmy w namiocie. Komary nie dawały mi spokoju.
[J]a,[W]erka:
[J]- Czemu te paskudne komary na mnie lecą?!
[W]-
Chociaż ktoś na ciebie leci-uśmiechnęła się.
O mało jej nie uderzyłam, ale koniec końców śmiałam się z nią.

Komar Werka Leci

Głosów
6
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
6
Akcja dzieje się w kościele podczas różańca za zmarłego. Wiadomo, zapłakana rodzina i znajomi. Wśród tych wszystkich ludzi było pewne młode małżeństwo z 3-4 letnim synkiem. Z przodu w ławce siedzi ksiądz. Dziecko chodzi po kościele i rozrabia. Nagle kucnęło i zrobiło kupę w pampersa, a że kościół mały, to woń szybko się rozniosła. Chłopcu zrobiło się głupio, bo podszedł do rozmyślającego księdza i powiedział:
- Co księdzu tak cicho siedzisz? Pewnie się zesrałeś.
Na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.

dziecko kościół kupa

Głosów
20
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
20
Po przyjeździe z Warszawy tata opowiadał nam jaki to on był zdenerwowany, gdy przed wyjazdem zjadł kilka pierogów, które okazały się nieświeże i całe te ponad 500 kilometrów miał biegunkę (jednym słowem "przesrana podróż" jak to powiedziała mama).
Kilkanaście minut później tata podniósł się z kanapy i powędrował do kuchni w poszukiwaniu kolacji. Gdy otwierał lodówkę mama się zapytała czego tam szuka. Zamiast taty odpowiedziała z uśmiechem moja siostra:
- Pewnie pierogów!

Głosów
14
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
14
Zabraliśmy dzieci do zoo (syn 11 i córka 8 lat). Powiedziałam do męża,że musimy poszukać dwóch wolnych klatek, jedną dla leniwca, drugą dla małpy. Na co syn zwraca się do siostry:
- musimy ustalić kto prowadzi z powrotem, ja czy ty.

Głosów
52
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
52
Pewnego dnia, wraz z koleżanką Olą i jej bratem [O]liwierem, wybrałyśmy się na spacer do lasu. Rozmawialiśmy w trójkę, kiedy nagle zerwał się silny wiatr. Postanowiliśmy powoli wracać do domu. Będąc już na skraju lasu, kiedy wiało bardzo mocno, mały puścił nasze ręce i podskoczył gorączkowo. Zapytałam więc:
- Co się stało, Oluś?
- To ten cholerny (warto zaznaczyć, że młody jak na czterolatka bardzo dobrze wymawia wyrazy) Bóg mnie nie lubi i zrzucił na mnie szyszkę! - zawołał zdenerwowany maluch.
- Ale to nie był Bóg, Oliwier! - odrzekła jego siostra
- Już ty go tak nie broń! - krzyknął do siostry
Ja zaczęłam się głośno śmiać, a Ola przez pierwszą chwilą stała oszołomiona. Jednak po chwili dołączyła do mnie.

Bóg szyszka Oliwier spacer las

Głosów
6
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
6
Pewnego dnia, wraz z kolegą Jackiem, koleżanką Olą oraz jej bratem Oliwierem siedzieliśmy na huśtawce na podwórku Oli. Nagle mama Oli i Oliwiera zawołała Olę na obiad. Dziewczyna poszła, a my w trójkę zostaliśmy na podwórku i czekaliśmy na Olę. Oliwier, jak to małe dziecko, biegał, krzyczał i bawił się swoimi zabawkami. My, zajęci rozmową, niezbyt interesowaliśmy się wyczynami małego. Po chwili Oliwier pobiegł na przód podwórka (huśtawka, na której siedzieliśmy była z tyłu domu) i uciszył się. Po paru minutach poszliśmy sprawdzić, co też młody wyrabia. Naszym oczom ukazał się dziwny widok. Wszystkie zabawki Oliwiera, od tzw. przez niego "jeździków", przez wiaderka i łopatki, na zabawkowych kosiarkach kończąc, leżały przed schodami, i tworzyły ok. 3-4 metrową obronę schodów. Zapytaliśmy się, czemu to zrobił.
- To nie ja!
- A kto, skoro nie ty?! - zapytał Jacek zdziwiony
- No Murzyn! (pies Oli i Oliwiera, a imię zawdzięcza temu, że jest ślicznym czarnym kundelkiem)
Zaczęliśmy się śmiać, a po chwili z domu wyszła Ola
- Co tu się stało?! Oliwia, Jacek?! Do reszty powariowaliście?! - Ola niesłusznie oskarżyła nas, a my razem odpowiedzieliśmy szybko:
- To Murzyn zrobił!
Ola, lekko zdziwiona, zabrała się do sprzątania, a my, razem z Oliwierem, chichocząc, zaczęliśmy jej pomagać.
Szczerze mówiąc, to wątpię, że Oliwier wiedział z czego się śmiał. Ale to nic :)

Murzyn zabawki Oliwier Ola Jacek

Głosów
5
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
5

Po dentyście