Moja 6-letnia córeczka Martusia od momentu jak urodził się jej braciszek (czyli od 4 lat) bardzo chce mieć kolejnego dzidziusia... Kombinuje na rożne sposoby i często wynikają z tego zabawne sytuacje.
1. M. ma 4 latka... Koleżanka oddaje mi ubranka które dostała dla swojej córeczki jak M. z nich wyrastała.... Jest tego cała wielka reklamówka... Przeglądam razem z M. po czym wywiązuje się dialog:
M: Mamusiu a co my zrobimy z tymi ubrankami?
Ja: Nie wiem kochanie... Może oddamy komuś, albo sprzedamy...
Chwila zastanowienia mojej córeczki...
M: Mamusiu... a może urodzisz mi siostrzyczkę i wtedy zostawimy sobie ubranka i nie bedziesz już musiała nic kupować!
2. Też w okolicach 4 latek Martuni... Od jakiegoś czasu słucham cały czas o tym, że chce mieć siostrzyczkę...
W końcu mówię w żartach, że będzie miała jak sama sobie urodzi...
Mija kilka dni. Jedziemy samochodem z ciocią Martusi a moją bratową Agą.
M (z wielkim entuzjazmem): Ciociu! A wiesz, że ja będę miała siostrzyczkę!
Aga zszokowana patrzy na mnie i po mojej minie wie już, że to kolejny wymysł Marty, ale pyta: Tak? Naprawdę?
M. z cała powagą: Tak! Jak sobie sama urodzę!
3. I historia sprzed kilku dni.
Marta wraca z przedszkola i oznajmia, że już nie kocha Mateusza (narzeczony od września), bo zakochał się w niej Bartek. Dialog:
Ja: Martusiu ale Bartek to największy łobuz w waszej grupie!
M: Mamo, ale zobacz co on mi przyniósł dzisiaj - i pokazuje cały worek słodyczy... czekoladki, lizaki, cukierki...
Ja: O jejku, to chyba naprawdę ten Bartek Cię kocha...
M: Tak... A wiesz jak jeszcze pokazał mi, że mnie kocha
Ja: Jak?
M: Jak wyszliśmy na podwórko, to Bartek miał swoje sanki i tylko mnie na nich woził po śniegu...
Trochę brakuje mi słów na takie rewelacje...
M: I wiesz... bo on był też zakochany w Marysi i Wiktorii... Ale wiesz dlaczego wybrał mnie?
Ja: ?
M: Bo Marysia i Wiktoria nie chciały mieć dzidziusiów... A ja chcę bardzo mieć malutkiego dzisiusia....
1. M. ma 4 latka... Koleżanka oddaje mi ubranka które dostała dla swojej córeczki jak M. z nich wyrastała.... Jest tego cała wielka reklamówka... Przeglądam razem z M. po czym wywiązuje się dialog:
M: Mamusiu a co my zrobimy z tymi ubrankami?
Ja: Nie wiem kochanie... Może oddamy komuś, albo sprzedamy...
Chwila zastanowienia mojej córeczki...
M: Mamusiu... a może urodzisz mi siostrzyczkę i wtedy zostawimy sobie ubranka i nie bedziesz już musiała nic kupować!
2. Też w okolicach 4 latek Martuni... Od jakiegoś czasu słucham cały czas o tym, że chce mieć siostrzyczkę...
W końcu mówię w żartach, że będzie miała jak sama sobie urodzi...
Mija kilka dni. Jedziemy samochodem z ciocią Martusi a moją bratową Agą.
M (z wielkim entuzjazmem): Ciociu! A wiesz, że ja będę miała siostrzyczkę!
Aga zszokowana patrzy na mnie i po mojej minie wie już, że to kolejny wymysł Marty, ale pyta: Tak? Naprawdę?
M. z cała powagą: Tak! Jak sobie sama urodzę!
3. I historia sprzed kilku dni.
Marta wraca z przedszkola i oznajmia, że już nie kocha Mateusza (narzeczony od września), bo zakochał się w niej Bartek. Dialog:
Ja: Martusiu ale Bartek to największy łobuz w waszej grupie!
M: Mamo, ale zobacz co on mi przyniósł dzisiaj - i pokazuje cały worek słodyczy... czekoladki, lizaki, cukierki...
Ja: O jejku, to chyba naprawdę ten Bartek Cię kocha...
M: Tak... A wiesz jak jeszcze pokazał mi, że mnie kocha
Ja: Jak?
M: Jak wyszliśmy na podwórko, to Bartek miał swoje sanki i tylko mnie na nich woził po śniegu...
Trochę brakuje mi słów na takie rewelacje...
M: I wiesz... bo on był też zakochany w Marysi i Wiktorii... Ale wiesz dlaczego wybrał mnie?
Ja: ?
M: Bo Marysia i Wiktoria nie chciały mieć dzidziusiów... A ja chcę bardzo mieć malutkiego dzisiusia....
Komentarze