Urodziłam się w czasach, kiedy w sklepach były długie kolejki. Była zima, mamusia ubrała mnie ciepło i zabrała na zakupy. Stoimy w kolejce, a ja miałam rękawiczki na sznurku przekładane przez szyję. Zrobiło mi się ciepło i zaczęłam krzyczeć na cały sklep "Mama, je...ać!!! Mama je...ać!!!" Mamusia wywnioskowała po fakcie, że szarpie za rękawiczki, że moje "je...ać" oznacza rozebrać. Opowieści mamusi o spojrzeniach klientów - Bezcenne.
Komentarze