Top materiałów
Około 2-3-letnia mała pociecha bardzo chciała powiedzieć coś tatusiowi, który akurat przechodził z pokoju do kuchni, nie bardzo zwracając uwagę na malucha. Niezrażona niczym mała zagaduje tatę:
- Tato!
- Tato!
- Tatuś!
- Tatusiu!
- Mirek, kurwa!
- Tato!
- Tato!
- Tatuś!
- Tatusiu!
- Mirek, kurwa!
Pojechaliśmy kiedyś, dawno temu z moim bratem (wtedy lat może z 3-4), chodzimy powoli dochodząc do miejsca z konikami. Był tam taki jeden malutki - Konik Przewalskiego. Konik mały, ale genitalia ogromne. No i mój braciszek oczywiście już nic innego nie zauważył, tylko właśnie tę część ciała.
- Łaaaaaaaa, tata, ale on ma wielkiego sisiora!!! - wydziera się na cały regulator.
Kupa ludzi od razu szuka skąd pochodzi ten piskliwy głos, my czerwoni ciągniemy go już za rękę, bo wstyd jak cholera, a ten dalej:
- Taki mały koń, a ma takiego dużego sisiora, a ty taki duży i masz takiego małego!!!
Gdybyście widzieli ojca minę.
- Łaaaaaaaa, tata, ale on ma wielkiego sisiora!!! - wydziera się na cały regulator.
Kupa ludzi od razu szuka skąd pochodzi ten piskliwy głos, my czerwoni ciągniemy go już za rękę, bo wstyd jak cholera, a ten dalej:
- Taki mały koń, a ma takiego dużego sisiora, a ty taki duży i masz takiego małego!!!
Gdybyście widzieli ojca minę.
Pewnego razu (mając lat około 5) wybrałam się z tatusiem na zakupy do biedronki. Kiedy staliśmy przy kasie moją uwagę przykuły paczki kondomów (Conamore),były takie kolorowe i z truskawkami na obrazku. Myślałam ze to gumy do żucia. Wzięłam więc paczkę do ręki i powiedziałam do taty:
- Tato! Tato! Kupisz mi takie gumy?
- Odłóż to - powiedział z burakiem na twarzy.
- Proszę, tato! Podzielę się jedną z tobą...
- To nie są gumy.
- A co to jest, tatusiu?
- To? - zapytał zmieszany - ...to taka trutka na bociany...
- Tato! Tato! Kupisz mi takie gumy?
- Odłóż to - powiedział z burakiem na twarzy.
- Proszę, tato! Podzielę się jedną z tobą...
- To nie są gumy.
- A co to jest, tatusiu?
- To? - zapytał zmieszany - ...to taka trutka na bociany...
W pewnym kościele podczas mszy dla dzieci ksiądz pyta najmłodszych co by zrobili gdyby zobaczyli Ducha świętego.
- Pomodliłbym się.
- Przeżegnałabym się.
A jedno z dzieci na to:
- A ja to bym się zesrał ze strachu.
- Pomodliłbym się.
- Przeżegnałabym się.
A jedno z dzieci na to:
- A ja to bym się zesrał ze strachu.
Mam ciocię Emilię, na którą wszyscy mówią Milka. Pewnego razu, gdy byłam chyba z zerówce dostałam czekoladę "Milkę", a ciocia chciała ze mnie zażartować:
- To moja czekolada, oddaj mi ją, widzisz - jest podpisana "Milka".
Na co odpowiedziałam, spoglądając na opakowanie:
- No tak, jest też twoje zdjęcie...
- To moja czekolada, oddaj mi ją, widzisz - jest podpisana "Milka".
Na co odpowiedziałam, spoglądając na opakowanie:
- No tak, jest też twoje zdjęcie...
Po kościele spaceruje sobie mały chłopczyk (3-4 lata). Jako, że jest grzeczny, nie biega, nie krzyczy, rodzice pozwolili mu swobodnie się przemieszczać. W momencie przeistoczenia chłopczyk znajdował się pod samym ołtarzem. W kościele absolutna cisza, wszyscy skupieni. Ksiądz podnosi kielich. Wtedy młody na cały głos:
- Zdjówko!
- Zdjówko!
Mój 4-letni syn mówi do pani w przedszkolu, która była ubrana w bluzkę na ramiączkach:
- Ma pani takie same włosy pod pachami jak mój tata!!!
- Ma pani takie same włosy pod pachami jak mój tata!!!
Kiedy byłam mała [ok.3-4 lat] podsłuchałam kiedyś rozmowę kuzynów. Mówili coś o łazience i waleniu konia. Ja, jako mała dziewczynka skojarzyłam oczywiście to z robieniem kupy. Kilka dni później przyjechał do mnie wujek. Poszedł do ubikacji i siedział tam trochę. Po jego wyjściu tata ze śmiechem pyta:
- Coś tam tak długo robił ?
Na co ja za wujka ze śmiechem odpowiedziałam:
- Pewnie walił konia !
Dostałam straszny opiernicz.
- Coś tam tak długo robił ?
Na co ja za wujka ze śmiechem odpowiedziałam:
- Pewnie walił konia !
Dostałam straszny opiernicz.
(K)ubuś (lat 5) wraca z przedszkola i mówi do swojej (M)amy
(K) - Mamo, całowałem się dziś w przedszkolu...
(M) - Tak??
(K) - Tak, z języczkiem...
(M) - A z kim??
(K) (z uśmiechem na twarzy) - Z Marcinem.
(K) - Mamo, całowałem się dziś w przedszkolu...
(M) - Tak??
(K) - Tak, z języczkiem...
(M) - A z kim??
(K) (z uśmiechem na twarzy) - Z Marcinem.
Byłam z moją siostrzenicą, zuzią (4 lata), w kinie 3d... No i od razu po założeniu okularów chciała coś do mnie powiedzieć, bo, niestety, nie była przyzwyczajona by nic nie mówić. Uspokoiłam ją i powiedziałam, że jesteśmy w kinie i nie wolno rozmawiać. Po chwili `leciała` na nas kometa (efekt specjalny), a Zuza wstała i na cały głos:
- Kinga, muszę Ci coś powiedzieć...
Na to ja:
- Zuzia, usiądź i spokój.
A ona: - Myślałam, że tak kometa mnie pierdolnie!
Ludzie mieli większy ubaw z niej niż z całego filmu.
- Kinga, muszę Ci coś powiedzieć...
Na to ja:
- Zuzia, usiądź i spokój.
A ona: - Myślałam, że tak kometa mnie pierdolnie!
Ludzie mieli większy ubaw z niej niż z całego filmu.