Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Logowanie
X  
Login:
Hasło:
 
  Nie masz konta? Zarejestruj się
Zapomniałeś hasła? Odzyskaj hasło
Nie dostałeś linku aktywacyjnego? Wyślij go ponownie
 
Profil użytkownika

Minera

Zamieszcza materiały od: 20 lutego 2012 - 23:56
Ostatnio: 6 maja 2012 - 16:56
O sobie:

Emmmm... eeeeee... mleko???

  • Materiałów na głównej: 6 z 8
  • Punktów za materiały: 302
  • Komentarzy: 0
  • Punktów za komentarze: 0
 
Rzecz się dzieje jakieś 2, 3 miesiące temu. Otóż idę z dwoma koleżankami do sklepu, jest już dosyć ciemno. Nagle naprzeciwko nas widzimy jakiegoś faceta wychodzącego z bocznej uliczki. Ubrany w czerwoną koszulkę z krótkim rękawem i w jeansy. Nagle jedna z koleżanek do nas:
- Patrzcie, jakiś żul idzie.
Minęłyśmy się z tym gościem, ale wydawało mi się, że on słyszał wypowiedź koleżanki.
Co w tym śmiesznego? Już wyjaśniam: nazajutrz okazało się, że to był nasz matematyk, którego nie poznałyśmy, bo było ciemno, a on do pracy chodzi w garniturach.
Cały czas nam wypomina to z tym "żulem".

Głosów
46
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
46
zarchiwizowany
W dzieciństwie mój kuzyn mieszkał razem z dziadkiem i rodzicami przy placu budowy. Kuzyn bardzo lubił siedzieć przy tym placu i patrzeć jak budowlańcy pracują. Oczywiście wiązało się to też z wysłuchiwaniem i zapamiętywaniem przekleństw. Któregoś dnia siedzą razem z dziadkiem na ławce na podwórku. Kuzyn zauważył "mlecza".
DZ-dziadek
K-kuzyn
K-Dziadku?
DZ-Tak?
I tu kuzyn wskazuje paluszkiem na kwiatek i mówi:
K-Patrz jaki ładny skur*ysyn!
Teraz to hit spotkań rodzinnych ;)

Ocena: 3 (Głosów: 3)
zarchiwizowany
Sytuacja z dzisiaj rana ze święcenia pokarmów. Ksiądz zaczyna mówić:
-Panie Jezu, prosimy Cię o...
I tu chyba jakieś małe dziecko
dorwało się do mikrofonu, bo nagle w całym kościele słychać:
-TAAAAAAAK???
Och, co teraz wyobrażają sobie te dzieci... Normalnie myślałam, że padnę... ^^

Ocena: 3 (Głosów: 3)
Gdy jeszcze nie było mnie na świecie kupiliśmy 2 bernardyny. Kiedy skończyłam już 3 lata owe psy były już pełnowymiarowe, a ja byłam bardzo niska i drobna, nawet jak na 3 lata. Któregoś dnia bawiłam się z jednym z bernardynów (drugi spał w budzie). Nagle on wstał i chcąc abym go goniła pobiegł na przeciwny koniec podwórka. Ja opacznie to rozumiejąc pokracznie wstałam i zaczęłam biec za nim i wołać dziecięcym głosikiem i akcentem:
- MALUTKI! Nie uciekaj, nie bój się!

Głosów
39
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
39
Historia działa się niedawno. Otóż do mojej mamy przyszła jej dobra znajoma. Siedziały w kuchni przy kawie, a ja i mój 15-letni brat razem z nimi. Mama i jej koleżanka gadają o ciuchach, fryzurach itp, a ja tymczasem poznaję nowe pojęcia związane z modą (podkreślam, że mimo iż jestem dziewczyną, to nie znoszę sukienek, kosmetyków, zakupów, oraz tego koszmarnego koloru na literę R). No więc ja się przysłuchuję, jednak po chwili straciłam zainteresowanie i spojrzałam się na mojego brata, a ten z kolei wgapiał się w kalendarz.
M-mama
K-koleżanka mamy
B-brat

K - No i kupiłam sobie ten płaszczyk, akurat trafiłam w promocję, była w czwartek...
M - Promocja była w czwartek? Nie wiedziałam. A kupiłabym sobie...
B - Hej! (ciągle gapiąc się w kalendarz) Czwartek był w niedzielę!
Przez chwilę nasze mózgi nie przetworzyły tej wiadomości, ale jakieś 3s potem wszyscy zaczęli się śmiać.
Mój 15-letni (15-letni!) braciszek potem nie umiał wytłumaczyć, o co mu chodziło.

Głosów
42
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
42
Historia dzieje się za czasów, gdy mój brat był w przedszkolu. Muszę tu zaznaczyć, że kiedy podawali śniadanka, on nie jadł nic oprócz chleba z masłem, bo reszta mu "nie śmakowaja". No więc, na talerzu została tylko 1 kanapka z masłem, więc mój braciszek ją wziął. Niestety, na samym środku był plasterek ogórka kiszonego(!). Mój brat nie wpadł na to, żeby go zdjąć, tylko obgryzł kanapkę dookoła, a zostawił właśnie fragment z ogórkiem...
Kiedy przedszkolanka to zobaczyła, normalnie padła.

Głosów
83
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
83
Niedawno grałam w kalambury z moimi 3 kuzynkami i 2 kuzynami.
Jedna z kuzynek właśnie miała pokazać hasło "Kwaśna mina".
Więc najpierw zrobiła niesamowicie szczęśliwą minę, a potem się smutno skrzywiła. Skojarzyło mi się z huśtawką nastrojów, więc chcąc być pierwsza krzyczę:
- Huśtawka nastrojów!
Wszyscy osłupieli, nie wiedzą dlaczego przyszło mi na myśl takie skojarzenie. Więc ja korzystając z tego, że było cicho, zaczynam się zastanawiać: "Hmmm... co się może wiązać z huśtawką nastrojów?"
I wreszcie, śmiertelnie poważnym głosem, pewna dobrej odpowiedzi mówię:
- Ciąża.

Zaznaczam, że przeżyłam już niemało wiosen (choć do upragnionej 18 wciąż trochę zostało), jednakże było już późno, a ja chyba przedawkowałam szampana bezalkoholowego.

Głosów
28
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
28
Zanim to opowiem, muszę zaznaczyć, że wtedy była wiosna, a koło kościoła w mojej miejscowości znajduje się lodziarnia.
Pewnego dnia,
gdy mnie jeszcze nie było na świecie, mój może 3-letni wówczas brat, poszedł razem z rodzicami do kościoła. Gdy ksiądz zbierał na tacę, mój tata dał mojemu bratu złotówkę, żeby wrzucił do koszyczka. Kiedy ksiądz podstawia mojemu braciszkowi tacę, pierworodny zamiera z rączką nad koszyczkiem (oczywiście wciąż trzymając pieniążek). Ksiądz cierpliwie czeka. Po chwili brat cofnął rękę z tymi słowami:
- Nie, będzie na loda!

Do dziś mamy w rodzinie z tej historii ubaw.

Głosów
58
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
58

1