Profil użytkownika
Neona
| Zamieszcza materiały od: | 2 września 2011 - 23:25 |
| Ostatnio: | 3 maja 2012 - 2:20 |
| Gadu-gadu: |
|
- Materiałów na głównej: 104 z 159
- Punktów za materiały: 15593
- Komentarzy: 2
- Punktów za komentarze: 1
Opowieść zaprzyjaźnionej pani nauczycielki:
Na lekcji WF-u postanowiła zrobić mecz piłki nożnej. Dzieci grają jak należy. W pewnym momencie jedna z dziewczynek rzuca się na podłogę, zwija z bólu i krzyczy:
- AŁ! MOJE JAJA!
Na lekcji WF-u postanowiła zrobić mecz piłki nożnej. Dzieci grają jak należy. W pewnym momencie jedna z dziewczynek rzuca się na podłogę, zwija z bólu i krzyczy:
- AŁ! MOJE JAJA!
Gdy byłam mała pojechaliśmy do znajomych na grilla. W pewnym momencie ktoś pyta się mnie, czy mogłabym podać mu chleb. Ja, podajemy koszyk z pieczywem i mówię: „Masz, wpie****aj na zdrowie!”
Któregoś razu poszłam z siostrą do parku na rolki. Jedziemy spokojnie i rozmawiamy. Siostra zaczyna:
- Widzisz tę starą panią na ławce?
- Widzę.
- Widzisz jej torebkę?
- Widzę.
- Widzisz, co ma w środku?
- Nie.
- No właśnie, a powinnaś!
- Widzisz tę starą panią na ławce?
- Widzę.
- Widzisz jej torebkę?
- Widzę.
- Widzisz, co ma w środku?
- Nie.
- No właśnie, a powinnaś!
Festyn dla dzieci. Młodzi szaleją z wodzirejem. Siedzę sobie i pilnuje siostry nagle wodzirej wybiera jedną dziewczynkę, żeby się przedstawiła i powiedziała, co zaśpiewa. Ona na to;
- Jestem Maja i zaśpiewam „Wlazł Kotek Na Płotek”.
Wszyscy brawa, a mała śpiewa:
- Wlazł kotek na płotek porąbał go młotek, więc kotek nie żyje przerąbie mu szyję…
Zaskoczenie widzów bezcenne…
- Jestem Maja i zaśpiewam „Wlazł Kotek Na Płotek”.
Wszyscy brawa, a mała śpiewa:
- Wlazł kotek na płotek porąbał go młotek, więc kotek nie żyje przerąbie mu szyję…
Zaskoczenie widzów bezcenne…
Stoję w kolejce w mięsnym. Przede mną jest matka z synkiem (ok. 7 lat) i córeczką (ok. 10 lat). Wybiera wędliny, a mali proszą:
[Syn] - Mamo… kup jeszcze parówki.
[Córka] – I kiełbasę. A może jeszcze jakiś pasztet.
[Mama] – A po co wam to wszystko?
[Dzieciaki razem] – BO MY CHCEMY MIĘSNEGO JEŻA!!!!
Nie trzeba chyba opisywać rezultatów.
[Syn] - Mamo… kup jeszcze parówki.
[Córka] – I kiełbasę. A może jeszcze jakiś pasztet.
[Mama] – A po co wam to wszystko?
[Dzieciaki razem] – BO MY CHCEMY MIĘSNEGO JEŻA!!!!
Nie trzeba chyba opisywać rezultatów.
Siedzimy sobie z moją kuzynką i oglądamy film. Wszystko cicho, siostra śpi w oddzielnym pokoju, więc myślimy, że niczym nas nie zaskoczy. Jest rozbierana scena, gdy zza naszych pleców słyszymy moją siostrę:
- Pornografia… (wzdycha i kładzie nam ręce na raniona) – Dobrze, dokształcajcie się panienki.
I wyszła z pokoju.
- Pornografia… (wzdycha i kładzie nam ręce na raniona) – Dobrze, dokształcajcie się panienki.
I wyszła z pokoju.
Stacja PKS. Czekam z siostrą na autobus. Przyjeżdża inny, z którego wysiadają ludzie, a ona na głos liczy:
- 1… 2… 3, 4, 5… 6 … 7, 8 …
Pytam się, co tak wylicza, a ona śmiertelnie poważna:
- Liczę ile buraków jeździ PKS-em.
- 1… 2… 3, 4, 5… 6 … 7, 8 …
Pytam się, co tak wylicza, a ona śmiertelnie poważna:
- Liczę ile buraków jeździ PKS-em.
Na komunii dostaje się obrazki. Mnie się wcale nie podobał, ale mama uparła się, żeby wisiał w pokoju. Któregoś razu, gdy byłam sama w domu postanowiłam zrobić jej na złość i zamieniłam obrazki w ramce. Teraz wisiał tam wycięty z gazety jakiś pies. Gdy mam wchodzi do domu z radością pokazuje jej swoje dzieło mówiąc:
- Był Jezus? Nie ma Jezusa!!!
I zaczęłam uradowana tańczyć.
- Był Jezus? Nie ma Jezusa!!!
I zaczęłam uradowana tańczyć.
Któregoś razu postanowiliśmy pozamieniać mamie nazwy kontaktów na jakieś śmieszna (np. piroman, kiełbasa itd.). Jeden z kontaktów nazywał się „Korniszon”, a że było tam także zdjęcie moja siostra zapamiętała jego przezwisko. Któregoś razu owy pan przychodzi do nas na kawę, a młoda wita go słowami:
- Dzień dobry, panie Korniszonie!
- Dzień dobry, panie Korniszonie!