Profil użytkownika
ZjemCiMazaki
| Zamieszcza materiały od: | 8 stycznia 2012 - 8:09 |
| Ostatnio: | 2 kwietnia 2012 - 14:22 |
| Gadu-gadu: |
|
| O sobie: | Hejooł . :3 |
- Materiałów na głównej: 13 z 13
- Punktów za materiały: 1211
- Komentarzy: 5
- Punktów za komentarze: 4
Byłam dziś z rodzeństwem na Mszy. Dzieciaki jak zwykle pobiegły pod ołtarz na kazanie. Akurat dziś rozpoczynały się rekolekcje więc przyjechało dwóch księży. Jeden z nich (tak tylko dodam: Na imię miał Jarek i był łysy) mówił kazanie.
No i zaproponował dzieciakom taką zabawę: On proponuje jakąś chorobę np. Do kogo idziemy jak nas bolą zęby? A dzieciarnia musi odpowiedzieć do jakiego lekarza. No i zaczeło się. Pierwsze pytanie Ks. [J]arka:
J - Do jakiego lekarza idziemy kiedy mamy problemy ze skórą?
Na to odpowiada jakaś dziewczynka w której bez trudu rozpoznałam Zuzę:
Z - Do Mikołaja Kopernika! - wypaliła.
Cały kościół w śmiech a ja po nią pobiegłam do ołtarza i odprowadziłam do ławki.
Ksiądz dzielnie prowadził zabawę dalej. Spytał później:
J - Do kogo idziemy kiedy boli nas ucho?
Jakich chłopczyk: Do dentysty!
Znowu śmiech a ksiądz taki komentarz:
- Ale ci ludzie w tej Mławie to fajnie mają. Jak ich ucho boli to do dentysty idą.
Takiego śmiechu to jeszcze nigdy nie było.
No i zaproponował dzieciakom taką zabawę: On proponuje jakąś chorobę np. Do kogo idziemy jak nas bolą zęby? A dzieciarnia musi odpowiedzieć do jakiego lekarza. No i zaczeło się. Pierwsze pytanie Ks. [J]arka:
J - Do jakiego lekarza idziemy kiedy mamy problemy ze skórą?
Na to odpowiada jakaś dziewczynka w której bez trudu rozpoznałam Zuzę:
Z - Do Mikołaja Kopernika! - wypaliła.
Cały kościół w śmiech a ja po nią pobiegłam do ołtarza i odprowadziłam do ławki.
Ksiądz dzielnie prowadził zabawę dalej. Spytał później:
J - Do kogo idziemy kiedy boli nas ucho?
Jakich chłopczyk: Do dentysty!
Znowu śmiech a ksiądz taki komentarz:
- Ale ci ludzie w tej Mławie to fajnie mają. Jak ich ucho boli to do dentysty idą.
Takiego śmiechu to jeszcze nigdy nie było.
ksiądz kazanie lekarze choroby Zuza
Moja kuzynka Madzia (dziś obecnie lat 26) opowiedziała mi historię którą opowiedziała jej mama.
A mianowicie:
Magda strasznie lubiła się bawić nożyczkami. Gdy tylko wzięła nożyczki w rękę, wszyscy przed nią uciekali, bo nie wiadomo co młoda zrobi. Z lęku przed Magdą wszystkie pary nożyczek zostały pochowane. Pewnego dnia mama Magdy kupiła nowe zasłony które nie spodobały się Madzi. Mama od razu je zawiesiła i poszła zrobić obiad, a mała w tym czasie znalazła parę nożyczek i zaczęła ciąć nowe zasłony.
Mina mamy - bezcenna.
A mianowicie:
Magda strasznie lubiła się bawić nożyczkami. Gdy tylko wzięła nożyczki w rękę, wszyscy przed nią uciekali, bo nie wiadomo co młoda zrobi. Z lęku przed Magdą wszystkie pary nożyczek zostały pochowane. Pewnego dnia mama Magdy kupiła nowe zasłony które nie spodobały się Madzi. Mama od razu je zawiesiła i poszła zrobić obiad, a mała w tym czasie znalazła parę nożyczek i zaczęła ciąć nowe zasłony.
Mina mamy - bezcenna.
Nożyczki
Umówiłam się ze znajomymi. Niestety plany nie wypaliły, bo mama musiała iść na nocną zmianę, a mi trafiło się rodzeństwo do opieki. Zaprosiłam więc znajomych do siebie. My siedzimy sobie w salonie, dzieciaki w pokoju Zuzi (wspomnianej już w innych mych historiach).
Nam jak zwykle "odwala" i skończyło się tym wszyscy leżeli jedno na drugim na dywanie.
W tym właśnie momencie, kiedy tak leżymy wchodzi Zuza i w ryk:
- Karolina nie bzykaj tego chłopaka!
Ja spaliłam buraka znajomi w śmiech i na dodatek Zuza powiedziała mamie o tym incydencie.
Nam jak zwykle "odwala" i skończyło się tym wszyscy leżeli jedno na drugim na dywanie.
W tym właśnie momencie, kiedy tak leżymy wchodzi Zuza i w ryk:
- Karolina nie bzykaj tego chłopaka!
Ja spaliłam buraka znajomi w śmiech i na dodatek Zuza powiedziała mamie o tym incydencie.
Znajomi
Byłam odebrać mojego najmłodszego brata z przedszkola i byłam świadkiem takiej sceny: Mój [B]raciszek kłócił się z jakąś [Dz]iewczynką. Wchodząc usłyszałam tylko urywek ich "kłótni":
D: Jesteś wredną świnią! Jak mogłeś! Przecież jesteśmy razem!
B: Nom ale o co ci chodzi? Przecież ja tylko Marysi (dziewczynka z jego przedszkola) pożyczyłem wiaderko.
D: Och, nie udawaj! Ja jus cię nie kocham i z tobą zrywam!
A ty teraz możesz sobie iść do Marysi! (po czym uderzyła w ryk i odbiegła).
Ja baardzo zdziwiona, a brat wziął mnie bez słowa za rękę i wyprowadził z sali. Pomagając mu z butami zapytałam:
J: Ej młody co się stało?
B: Nic... Po prostu dałem Marysi wiaderko, a ona mnie zobaczyła i wrzasnęła na całe podwórko "A co ty tu z nią wyprawiasz?!"
No a potem urządziła mi scenę.
Po chwili namysłu powiedział do mnie z wielkim uśmiechem:
B: Wiesz co Karolina? Po co mi ta lafirynda skoro mam ciebie! Odpowiedziałam śmiechiem.
D: Jesteś wredną świnią! Jak mogłeś! Przecież jesteśmy razem!
B: Nom ale o co ci chodzi? Przecież ja tylko Marysi (dziewczynka z jego przedszkola) pożyczyłem wiaderko.
D: Och, nie udawaj! Ja jus cię nie kocham i z tobą zrywam!
A ty teraz możesz sobie iść do Marysi! (po czym uderzyła w ryk i odbiegła).
Ja baardzo zdziwiona, a brat wziął mnie bez słowa za rękę i wyprowadził z sali. Pomagając mu z butami zapytałam:
J: Ej młody co się stało?
B: Nic... Po prostu dałem Marysi wiaderko, a ona mnie zobaczyła i wrzasnęła na całe podwórko "A co ty tu z nią wyprawiasz?!"
No a potem urządziła mi scenę.
Po chwili namysłu powiedział do mnie z wielkim uśmiechem:
B: Wiesz co Karolina? Po co mi ta lafirynda skoro mam ciebie! Odpowiedziałam śmiechiem.
Przedszkole
Koleżanka opowiadała mi tę historię.
Ma ona brata (dzisiaj ma 8) który był "niezwykłym" dzieckiem. Jako 2 latek nauczył się przeklinać. Jego tata był wtedy policjantem. Pewnego dnia [A]daś (ten brat koleżanki)
Pojechał z mamą po tatę do pracy. Wchodzą na komisariat, a mały na widok policjantów rozdziawił buzię i zrobił oczy jak pięciozłotówki. Jego [M]ama nie wiedziała o co mu chodzi i zdziwiona pyta:
M: Adaś co się dzieje?
A (krzyk): No jak to co kobieto?! Ty ces mnie oddac tym je*anym psom kulwa!
Jego Tata który właśnie do nich podchodził usłyszał to i na miejscu dał w młodemu w skórę.
Po tym incydencie mama już go nigdy nie zabrała po ojca na komisariat.
Ma ona brata (dzisiaj ma 8) który był "niezwykłym" dzieckiem. Jako 2 latek nauczył się przeklinać. Jego tata był wtedy policjantem. Pewnego dnia [A]daś (ten brat koleżanki)
Pojechał z mamą po tatę do pracy. Wchodzą na komisariat, a mały na widok policjantów rozdziawił buzię i zrobił oczy jak pięciozłotówki. Jego [M]ama nie wiedziała o co mu chodzi i zdziwiona pyta:
M: Adaś co się dzieje?
A (krzyk): No jak to co kobieto?! Ty ces mnie oddac tym je*anym psom kulwa!
Jego Tata który właśnie do nich podchodził usłyszał to i na miejscu dał w młodemu w skórę.
Po tym incydencie mama już go nigdy nie zabrała po ojca na komisariat.
Policja komisariat brzydkie słowa
Mam troje rodzeństwa. Zuzę (Wspominaną juz w kilku innych moich historyjkach) oraz dwóch braci (jeden w moim wieku, a drugi jest najmłodszy).
Miejsce akcji: WAKACJE.
Kiedy byliśmy na miejscu i zakwaterowaliśmy się w naszych pokojach rodzice chcieli nas zabrać na plażę. My, bardzo chętnie ponieważ upał był nie do zniesienia. No, a do plaży trzeba było przejść "kawałek". Za naszym "zakwaterowaniem" było jezioro, ale Zuza koniecznie musiała zobaczyć morze. Po około 5 minutach Zuzu zmęczyła się no i oczywiście JA musiałam ją nieść. Dochodziliśmy już do plaży, a przed plażą wiadomo: Stragany, Hot-Dogi i jakieś knajpki. My (czyli rodzice) zdecydowaliśmy, że po "wypoczynku" i zabawie na plaży skoczymy tu coś zjeść. Spędziliśmy godzine na tej cudownej plaży i byśmy zostali dłużej, gdyby nie Zuzu.
Poszliśmy do knajpki. Siedzimy i jemy sobie na spokojnie, a Zuzu pobiegła się pobawić (za knajpką był jako taki placyk zabaw) po chwili wraca z tacą na której była duża porcja frytek, deser lodowy, i duża Nestea. [M]ama zdziwiona bo nie dawała [Z]uzu żadnej kasy pyta:
M: Zuzu a skąd ty to masz?
Z: No jak to skąd mamo? Od tej miłej pani o tam za ladą (Pokazuje paluszkiem).
Mama czym prędzej poszła oddać zamówienie Zuzu i wszystko wyjaśnić, a tata obiecał że da Zuzu w skórę. Na co Zuzu się rozbeczała i tym uniknęła lania.
Miejsce akcji: WAKACJE.
Kiedy byliśmy na miejscu i zakwaterowaliśmy się w naszych pokojach rodzice chcieli nas zabrać na plażę. My, bardzo chętnie ponieważ upał był nie do zniesienia. No, a do plaży trzeba było przejść "kawałek". Za naszym "zakwaterowaniem" było jezioro, ale Zuza koniecznie musiała zobaczyć morze. Po około 5 minutach Zuzu zmęczyła się no i oczywiście JA musiałam ją nieść. Dochodziliśmy już do plaży, a przed plażą wiadomo: Stragany, Hot-Dogi i jakieś knajpki. My (czyli rodzice) zdecydowaliśmy, że po "wypoczynku" i zabawie na plaży skoczymy tu coś zjeść. Spędziliśmy godzine na tej cudownej plaży i byśmy zostali dłużej, gdyby nie Zuzu.
Poszliśmy do knajpki. Siedzimy i jemy sobie na spokojnie, a Zuzu pobiegła się pobawić (za knajpką był jako taki placyk zabaw) po chwili wraca z tacą na której była duża porcja frytek, deser lodowy, i duża Nestea. [M]ama zdziwiona bo nie dawała [Z]uzu żadnej kasy pyta:
M: Zuzu a skąd ty to masz?
Z: No jak to skąd mamo? Od tej miłej pani o tam za ladą (Pokazuje paluszkiem).
Mama czym prędzej poszła oddać zamówienie Zuzu i wszystko wyjaśnić, a tata obiecał że da Zuzu w skórę. Na co Zuzu się rozbeczała i tym uniknęła lania.
Wakacje
Oglądałam z moim [B]ratem Harry′ego Pottera. Wiadomo: Zaklęcia, pojedynki.
Padło zaklęcie "Lumos" po którym koniec różdżki w filmie zapalał w ciemnościach. W przerwie brat poszedł do łazienki a ja szłam za nim (przy łazience jest kuchnia, a ja chciałam zrobić popcorn). A mój brat wchodząc do łazienki wrzasnął:
- LUMOS!
Zaczęłam się śmiać. On po chwili przybiega do mnie z płaczem i mówi przez łzy:
- Karolinaa wiesz co?
- No co?
- Nie jestem czarodziejem i musiałem szczać w ciemnościach!
Tłumiłam śmiech.
Padło zaklęcie "Lumos" po którym koniec różdżki w filmie zapalał w ciemnościach. W przerwie brat poszedł do łazienki a ja szłam za nim (przy łazience jest kuchnia, a ja chciałam zrobić popcorn). A mój brat wchodząc do łazienki wrzasnął:
- LUMOS!
Zaczęłam się śmiać. On po chwili przybiega do mnie z płaczem i mówi przez łzy:
- Karolinaa wiesz co?
- No co?
- Nie jestem czarodziejem i musiałem szczać w ciemnościach!
Tłumiłam śmiech.
Harry Potter
Historia wydarzyła się dzisiaj.
Ja siedziałam przed telewizorem i obserwowałam z Zuzą jak bracia grają na "plejce" w jakąś zabijankę. Zuza znudzona zasnęła leżąc na mnie, a ja dalej obserwowałam. Po jakichś 30 minutach [Z]uza zrywa się z krzykiem:
Z: Przestańcie kulwa! M jak miłość się zaczyna!
Ja wybuchnęłam śmiechiem i chciałam wytłumaczyć jej wszystko. Ale przerwał mi jeden z [B]raci (ten młodszy):
B: Zuzu, ale z ciebie głupia cipa!
Miałam szczęście, że rodziców nie było w domu.
Ja siedziałam przed telewizorem i obserwowałam z Zuzą jak bracia grają na "plejce" w jakąś zabijankę. Zuza znudzona zasnęła leżąc na mnie, a ja dalej obserwowałam. Po jakichś 30 minutach [Z]uza zrywa się z krzykiem:
Z: Przestańcie kulwa! M jak miłość się zaczyna!
Ja wybuchnęłam śmiechiem i chciałam wytłumaczyć jej wszystko. Ale przerwał mi jeden z [B]raci (ten młodszy):
B: Zuzu, ale z ciebie głupia cipa!
Miałam szczęście, że rodziców nie było w domu.
TV siostra sen
1 listopada.
Miałam wtedy może 4-5 lat. Jadąc na cmentarz wzięłam kurczaka wielkanocnego. Staliśmy wtedy jeszcze przed domem i czekaliśmy na [B]abcię. W końcu wsiada a [J]a do niej:
J: Patrz babciu! (pokazuje kurczaka)
B: Ohoho... Ale ładny. Ale wiesz Karolinko chyba ci się święta pomyliły.
Ja: Nie. Dlaczego?
B: Bo kurczaka bedziesz miała na wielkanoc.
J: O rany! Mamo słyszałaś? Dostane kurczaka na wielkanoc !
(źle zrozumiałam babcię)
Cały samochód w śmiech, a ja nie wiem o co im chodzi, więc rzucam kurczakiem w tate który prowadził z wrzaskiem:
J: Co sie ku*wa śmiejesz? Jedź już! Dziadek sie niepokoi! (jechaliśmy na grób dziadka).
Ta historia jest mi wypominana przy każdym spotkaniu rodzinnym.
Miałam wtedy może 4-5 lat. Jadąc na cmentarz wzięłam kurczaka wielkanocnego. Staliśmy wtedy jeszcze przed domem i czekaliśmy na [B]abcię. W końcu wsiada a [J]a do niej:
J: Patrz babciu! (pokazuje kurczaka)
B: Ohoho... Ale ładny. Ale wiesz Karolinko chyba ci się święta pomyliły.
Ja: Nie. Dlaczego?
B: Bo kurczaka bedziesz miała na wielkanoc.
J: O rany! Mamo słyszałaś? Dostane kurczaka na wielkanoc !
(źle zrozumiałam babcię)
Cały samochód w śmiech, a ja nie wiem o co im chodzi, więc rzucam kurczakiem w tate który prowadził z wrzaskiem:
J: Co sie ku*wa śmiejesz? Jedź już! Dziadek sie niepokoi! (jechaliśmy na grób dziadka).
Ta historia jest mi wypominana przy każdym spotkaniu rodzinnym.
Wracając do domu ze szkoły z koleżanką przechodziłam obok przedszkola. Maluchy akurat wyszły na dwór więc biegały itp.
Koleżanka do mnie:
- Ej pamiętasz jak to my byłyśmy takimi maluchami? To dopiero były czasy.
Na co odpowiada jakiś chłopiec (na oko 4-5 lat):
- Ej jakie maluchy? Ja już umiem sam sobie podetrzeć pupę prostytutko!
Koleżanka zszokowana, ja pękam ze śmiechu, a ten sam chłopczyk:
- Co się kulwa śmiejesz? A chcesz dostać? (Postawa bojowa) No chcesz? Bo ja ci mogę przypieldolić!
Teraz to obie byłyśmy zszokowane i nie mogłyśmy przestać sie śmiać z chłopca.
Pani przedszkolanka zaprowadziła malucha z powrotem do budynku.
Czyż małe dzieci nie są urocze?
Koleżanka do mnie:
- Ej pamiętasz jak to my byłyśmy takimi maluchami? To dopiero były czasy.
Na co odpowiada jakiś chłopiec (na oko 4-5 lat):
- Ej jakie maluchy? Ja już umiem sam sobie podetrzeć pupę prostytutko!
Koleżanka zszokowana, ja pękam ze śmiechu, a ten sam chłopczyk:
- Co się kulwa śmiejesz? A chcesz dostać? (Postawa bojowa) No chcesz? Bo ja ci mogę przypieldolić!
Teraz to obie byłyśmy zszokowane i nie mogłyśmy przestać sie śmiać z chłopca.
Pani przedszkolanka zaprowadziła malucha z powrotem do budynku.
Czyż małe dzieci nie są urocze?
Przedszkole zabawa przekleństwa XD
1 2 > ostatnia ›
« poprzednia 1 2 następna »