Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Logowanie
X  
Login:
Hasło:
 
  Nie masz konta? Zarejestruj się
Zapomniałeś hasła? Odzyskaj hasło
Nie dostałeś linku aktywacyjnego? Wyślij go ponownie
 
Profil użytkownika

ZjemCiMazaki

Zamieszcza materiały od: 8 stycznia 2012 - 8:09
Ostatnio: 2 kwietnia 2012 - 14:22
Gadu-gadu: 666
O sobie:

Hejooł . :3
Nie będę sie tu rospisywać więc napisze tylko tyle że mam na imie Karolina. Ale lubie jak sie mnie nazywa Karolcia . XD

  • Materiałów na głównej: 13 z 13
  • Punktów za materiały: 1211
  • Komentarzy: 5
  • Punktów za komentarze: 4
 
Byłam dziś z rodzeństwem na Mszy. Dzieciaki jak zwykle pobiegły pod ołtarz na kazanie. Akurat dziś rozpoczynały się rekolekcje więc przyjechało dwóch księży. Jeden z nich (tak tylko dodam: Na imię miał Jarek i był łysy) mówił kazanie.
No i zaproponował dzieciakom taką zabawę: On proponuje jakąś chorobę np. Do kogo idziemy jak nas bolą zęby? A dzieciarnia musi odpowiedzieć do jakiego lekarza. No i zaczeło się. Pierwsze pytanie Ks. [J]arka:
J - Do jakiego lekarza idziemy kiedy mamy problemy ze skórą?
Na to odpowiada jakaś dziewczynka w której bez trudu rozpoznałam Zuzę:
Z - Do Mikołaja Kopernika! - wypaliła.
Cały kościół w śmiech a ja po nią pobiegłam do ołtarza i odprowadziłam do ławki.
Ksiądz dzielnie prowadził zabawę dalej. Spytał później:
J - Do kogo idziemy kiedy boli nas ucho?
Jakich chłopczyk: Do dentysty!
Znowu śmiech a ksiądz taki komentarz:
- Ale ci ludzie w tej Mławie to fajnie mają. Jak ich ucho boli to do dentysty idą.
Takiego śmiechu to jeszcze nigdy nie było.

ksiądz kazanie lekarze choroby Zuza

Głosów
26
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
26
Moja kuzynka Madzia (dziś obecnie lat 26) opowiedziała mi historię którą opowiedziała jej mama.
A mianowicie:
Magda strasznie lubiła się
bawić nożyczkami. Gdy tylko wzięła nożyczki w rękę, wszyscy przed nią uciekali, bo nie wiadomo co młoda zrobi. Z lęku przed Magdą wszystkie pary nożyczek zostały pochowane. Pewnego dnia mama Magdy kupiła nowe zasłony które nie spodobały się Madzi. Mama od razu je zawiesiła i poszła zrobić obiad, a mała w tym czasie znalazła parę nożyczek i zaczęła ciąć nowe zasłony.
Mina mamy - bezcenna.

Nożyczki

Głosów
24
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
24
Umówiłam się ze znajomymi. Niestety plany nie wypaliły, bo mama musiała iść na nocną zmianę, a mi trafiło się rodzeństwo do opieki. Zaprosiłam więc znajomych do siebie. My siedzimy sobie w salonie, dzieciaki w pokoju Zuzi (wspomnianej już w innych mych historiach).
Nam jak zwykle "odwala" i skończyło się tym wszyscy leżeli jedno na drugim na dywanie.
W tym właśnie momencie, kiedy tak leżymy wchodzi Zuza i w ryk:
- Karolina nie bzykaj tego chłopaka!
Ja spaliłam buraka znajomi w śmiech i na dodatek Zuza powiedziała mamie o tym incydencie.

Znajomi

Głosów
51
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
51
Byłam odebrać mojego najmłodszego brata z przedszkola i byłam świadkiem takiej sceny: Mój [B]raciszek kłócił się z jakąś [Dz]iewczynką. Wchodząc usłyszałam tylko urywek ich "kłótni":
D: Jesteś wredną świnią! Jak mogłeś! Przecież jesteśmy razem!
B: Nom ale o co ci chodzi? Przecież ja tylko Marysi (dziewczynka z jego przedszkola) pożyczyłem wiaderko.
D: Och, nie udawaj! Ja jus cię nie kocham i z tobą zrywam!
A ty teraz możesz sobie iść do Marysi! (po czym uderzyła w ryk i odbiegła).
Ja baardzo zdziwiona, a brat wziął mnie bez słowa za rękę i wyprowadził z sali. Pomagając mu z butami zapytałam:

J: Ej młody co się stało?
B: Nic... Po prostu dałem Marysi wiaderko, a ona mnie zobaczyła i wrzasnęła na całe podwórko "A co ty tu z nią wyprawiasz?!"
No a potem urządziła mi scenę.

Po chwili namysłu powiedział do mnie z wielkim uśmiechem:
B: Wiesz co Karolina? Po co mi ta lafirynda skoro mam ciebie! Odpowiedziałam śmiechiem.

Przedszkole

Głosów
200
(w tym negatywnych:
2
)
plus dobre
198
Koleżanka opowiadała mi tę historię.
Ma ona brata (dzisiaj ma 8) który był "niezwykłym" dzieckiem. Jako 2 latek nauczył się
przeklinać. Jego tata był wtedy policjantem. Pewnego dnia [A]daś (ten brat koleżanki)
Pojechał z mamą po tatę do pracy. Wchodzą na komisariat, a mały na widok policjantów rozdziawił buzię i zrobił oczy jak pięciozłotówki. Jego [M]ama nie wiedziała o co mu chodzi i zdziwiona pyta:
M: Adaś co się dzieje?
A (krzyk): No jak to co kobieto?! Ty ces mnie oddac tym je*anym psom kulwa!
Jego Tata który właśnie do nich podchodził usłyszał to i na miejscu dał w młodemu w skórę.
Po tym incydencie mama już go nigdy nie zabrała po ojca na komisariat.

Policja komisariat brzydkie słowa

Głosów
91
(w tym negatywnych:
3
)
plus dobre
88
Mam troje rodzeństwa. Zuzę (Wspominaną juz w kilku innych moich historyjkach) oraz dwóch braci (jeden w moim wieku, a drugi jest najmłodszy).

Miejsce akcji: WAKACJE.

Kiedy byliśmy na miejscu i zakwaterowaliśmy się w naszych pokojach rodzice chcieli nas zabrać na plażę. My, bardzo chętnie ponieważ upał był nie do zniesienia. No, a do plaży trzeba było przejść "kawałek". Za naszym "zakwaterowaniem" było jezioro, ale Zuza koniecznie musiała zobaczyć morze. Po około 5 minutach Zuzu zmęczyła się no i oczywiście JA musiałam ją nieść. Dochodziliśmy już do plaży, a przed plażą wiadomo: Stragany, Hot-Dogi i jakieś knajpki. My (czyli rodzice) zdecydowaliśmy, że po "wypoczynku" i zabawie na plaży skoczymy tu coś zjeść. Spędziliśmy godzine na tej cudownej plaży i byśmy zostali dłużej, gdyby nie Zuzu.
Poszliśmy do knajpki. Siedzimy i jemy sobie na spokojnie, a Zuzu pobiegła się pobawić (za knajpką był jako taki placyk zabaw) po chwili wraca z tacą na której była duża porcja frytek, deser lodowy, i duża Nestea. [M]ama zdziwiona bo nie dawała [Z]uzu żadnej kasy pyta:
M: Zuzu a skąd ty to masz?
Z: No jak to skąd mamo? Od tej miłej pani o tam za ladą (Pokazuje paluszkiem).

Mama czym prędzej poszła oddać zamówienie Zuzu i wszystko wyjaśnić, a tata obiecał że da Zuzu w skórę. Na co Zuzu się rozbeczała i tym uniknęła lania.

Wakacje

Głosów
23
(w tym negatywnych:
1
)
plus dobre
22
Oglądałam z moim [B]ratem Harry′ego Pottera. Wiadomo: Zaklęcia, pojedynki.
Padło zaklęcie "Lumos" po którym koniec różdżki w filmie zapalał w
ciemnościach. W przerwie brat poszedł do łazienki a ja szłam za nim (przy łazience jest kuchnia, a ja chciałam zrobić popcorn). A mój brat wchodząc do łazienki wrzasnął:
- LUMOS!
Zaczęłam się śmiać. On po chwili przybiega do mnie z płaczem i mówi przez łzy:
- Karolinaa wiesz co?
- No co?
- Nie jestem czarodziejem i musiałem szczać w ciemnościach!

Tłumiłam śmiech.

Harry Potter

Głosów
190
(w tym negatywnych:
0
)
plus dobre
190
Historia wydarzyła się dzisiaj.
Ja siedziałam przed telewizorem i obserwowałam z Zuzą jak bracia grają na "plejce" w jakąś
zabijankę. Zuza znudzona zasnęła leżąc na mnie, a ja dalej obserwowałam. Po jakichś 30 minutach [Z]uza zrywa się z krzykiem:
Z: Przestańcie kulwa! M jak miłość się zaczyna!
Ja wybuchnęłam śmiechiem i chciałam wytłumaczyć jej wszystko. Ale przerwał mi jeden z [B]raci (ten młodszy):
B: Zuzu, ale z ciebie głupia cipa!

Miałam szczęście, że rodziców nie było w domu.

TV siostra sen

Głosów
68
(w tym negatywnych:
3
)
plus dobre
65
1 listopada.
Miałam wtedy może 4-5 lat. Jadąc na cmentarz wzięłam kurczaka wielkanocnego. Staliśmy wtedy jeszcze przed domem i czekaliśmy
na [B]abcię. W końcu wsiada a [J]a do niej:
J: Patrz babciu! (pokazuje kurczaka)
B: Ohoho... Ale ładny. Ale wiesz Karolinko chyba ci się święta pomyliły.
Ja: Nie. Dlaczego?
B: Bo kurczaka bedziesz miała na wielkanoc.
J: O rany! Mamo słyszałaś? Dostane kurczaka na wielkanoc !
(źle zrozumiałam babcię)
Cały samochód w śmiech, a ja nie wiem o co im chodzi, więc rzucam kurczakiem w tate który prowadził z wrzaskiem:
J: Co sie ku*wa śmiejesz? Jedź już! Dziadek sie niepokoi! (jechaliśmy na grób dziadka).

Ta historia jest mi wypominana przy każdym spotkaniu rodzinnym.

Głosów
160
(w tym negatywnych:
8
)
plus dobre
152
Wracając do domu ze szkoły z koleżanką przechodziłam obok przedszkola. Maluchy akurat wyszły na dwór więc biegały itp.
Koleżanka do
mnie:
- Ej pamiętasz jak to my byłyśmy takimi maluchami? To dopiero były czasy.

Na co odpowiada jakiś chłopiec (na oko 4-5 lat):
- Ej jakie maluchy? Ja już umiem sam sobie podetrzeć pupę prostytutko!

Koleżanka zszokowana, ja pękam ze śmiechu, a ten sam chłopczyk:
- Co się kulwa śmiejesz? A chcesz dostać? (Postawa bojowa) No chcesz? Bo ja ci mogę przypieldolić!

Teraz to obie byłyśmy zszokowane i nie mogłyśmy przestać sie śmiać z chłopca.
Pani przedszkolanka zaprowadziła malucha z powrotem do budynku.
Czyż małe dzieci nie są urocze?

Przedszkole zabawa przekleństwa XD

Głosów
171
(w tym negatywnych:
40
)
plus dobre
131