Powszechnie znana jako Sisi – Elżbieta Bawarska była ikoną stylu XIX wieku, kobietą, która prześcignęła swoje czasy pod każdym względem: modowo, mentalnie i… w umiejętności unikania wiedeńskiego dworu. Ale ta romantyczna cesarzowa Austrii i królowa Węgier nie była tylko legendą z tiarą i wachlarzem z piór. Miała też rodzinę. I to, jak się okazuje, nie byle jaką! Elżbieta Bawarska dzieci traktowała z mieszaniną miłości, jak z bajki, i chłodnego dystansu, jak z podręcznika do etykiety dworskiej.

Córki bez brokatu i landrynek

Pierwszymi potomkiniami Elżbiety były dziewczynki – Sophie i Gisela. Niestety, los był szczególnie okrutny dla małej Sophie, która zmarła tragicznie podczas rodzinnej podróży na Węgry w 1857 roku. Miała zaledwie dwa lata. Elżbieta była zdruzgotana i – jak głosi legenda – to właśnie ta strata sprawiła, że zaczęła odsuwać się od dworskich obowiązków (i, jak utrzymują niektórzy biografowie, także od męża).

Gisela, druga córka Sisi, przeżyła dzieciństwo, ale nie miała łatwo. Wychowywana przez arcykonserwatywną teściową Elżbiety, arcyksiężną Zofię, była odseparowana od matki – jak na romantyczną tragedię przystało. I choć Gisela wyrosła na porządną arcyksiężniczkę, trudno nazwać jej relację z matką ciepłą i serdeczną. Sisi częściej widywała… swoje lustra niż dzieci.

Koronowany męski dziedzic i jego demony

Kiedy w końcu, w 1858 roku, na świat przyszedł upragniony syn, Rudolf, w całym Wiedniu hucznie świętowano, że oto przyszłość monarchii jest zabezpieczona. Mały Rudolf nie miał jednak łatwego życia. Był kształcony w twardej dyscyplinie wojskowego drylu, nielubiany przez ojca i wykorzystywany jako pionek w politycznych szachach.

Elżbieta Bawarska dzieci traktowała inaczej niż zwyczajni rodzice – ona ich… unikała. Czuła się spętana obowiązkami matki, za to uwielbiała wycieczki konne, podróże i poezję. Gdy Rudolf dorósł, zaczął przypominać swoją matkę – wolnomyślący, depresyjny, intelektualnie błyskotliwy. Bohater największego skandalu monarchii habsburskiej – tragedii w Mayerlingu. W 1889 roku popełnił samobójstwo razem ze swoją kochanką, Marią Vetsera. Ten dramat położył się cieniem nie tylko na Empress Elżbieta, ale i na przyszłości dynastii.

Mała Maria Waleria, wielki plan

Ostatnią pociechą Elżbiety – a zarazem najukochańszą – była Maria Waleria, nazywana węgierskim dzieckiem”, ponieważ cesarzowa urodziła ją na Węgrzech, co miało być symbolicznym gestem zbliżenia się do Królestwa Węgierskiego. Radość z narodzin była tak wielka, że samo imię dziewczynki zadecydowano po konsultacji… z węgierskim rządem.

Maria Waleria była jedynym dzieckiem, którym Sisi rzeczywiście się zajęła – oczywiście jak na cesarskie standardy. Spędzały razem czas, podróżowały i jak na bliskie relacje matka-córka przystało – nosiły podobne suknie (choć nie jesteśmy pewni, czy Maria Waleria też miała talię 50 cm). Cóż, nawet księżniczka czasem chciała wyglądać jak mama z okładki dworskiego Vogue’a.

Niełatwe losy cesarskiego macierzyństwa

Elżbieta Bawarska dzieci traktowała z mieszanką emocjonalnego dystansu i chwilowej fascynacji. Jej biografowie zgodnie przyznają, że była kobietą tragicznie niezdolną do życia rodzinnego. Być może buntowała się przeciwko roli matki dyktowanej przez monarchię? A może trauma po utracie swojej pierwszej córki i samotność na dworze sprawiły, że nie potrafiła być matką na pełen etat?

Rodzina Sisi to historia jak z opery – wielkie nadzieje, głęboka melancholia i zagadki, którymi współcześni historycy karmią się jak słodyczami. Każde z dzieci Elżbiety Bawarskiej przeszło zupełnie różne ścieżki życia, ale żadne z nich nie zaznało enklawy rodzinnego ciepła tak charakterystycznego dla bajki. Bajka o Sisi miała więcej cieni niż blasków koron i balowych sukni.

Choć Elżbieta Bawarska dzieci nie wychowywała w konwencjonalny sposób, to ich losy stanowią fascynujący portret epoki i kobiety żyjącej między powinnością a pragnieniem wolności. Jej rola matki była pełna sprzeczności – tak samo jak cała historia rodziny Habsburgów – przepiękna, ale tragiczna. Dzisiaj, dzięki dokumentom i biografiom, możemy spojrzeć na tę rodzinę nie jak na pomnik z brązu, ale jak na ludzi z krwi i kości – z dramami większymi niż cała netflixowa biblioteka.

Przeczytaj więcej na:https://chiclifestyle.pl/elzbieta-bawarska-dzieci-potomstwo-zycie-rodziny-i-rola-w-monarchii/