Gangi, dresy, szybkie samochody i jeszcze szybsze decyzje — „Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa” to film, który od dnia premiery wzbudza ogromne emocje. Ale właściwie o kim jest film Jak zostałem gangsterem? Kogo dokładnie przedstawia, kto był pierwowzorem głównego bohatera i dlaczego ta historia ma coś więcej do powiedzenia niż tylko efektowne sceny walk i ostrą gadkę prosto z lat 90.? Jeśli ten tytuł obił Ci się o uszy, ale nadal nie wiesz, na kogo tak naprawdę patrzysz na ekranie — usiądź wygodnie. Za chwilę rozkminimy wszystko jak prawdziwi gangusowie kinowego świata.

Twórcy z przeszłością i pomysłem

Za reżyserię filmu odpowiada Maciej Kawulski — człowiek znany wcześniej raczej ze świata sportów walki niż ze świata filmu. Ale niespodzianka! Zadebiutował z przytupem, bo „Jak zostałem gangsterem to nie dramat robiony na kolanie, ale stylowy miks kina akcji, biografii i dość brutalnej poetyki w stylu Tarantino przygotowanego przez polskiego fryzjera z Pragi-Południe. Scenariusz opiera się na prawdziwych wydarzeniach, a sam reżyser chętnie podkreśla, że inspirował się wieloma postaciami z warszawskiego półświatka lat 90.

Główny bohater — tajemniczy, ale znajomy

No dobrze, ale o kim jest film Jak zostałem gangsterem? To historia bezimiennego bohatera — bo jego imię nigdy nie pada — którego gra Marcin Kowalczyk. Tak, ten sam, który świetnie wcielił się w Magika w „Jesteś Bogiem”. Tutaj znowu zanurza się w mroczny świat, tylko tym razem zamiast rapu wybiera przestępczy biznes: haracze, porwania, przemyt i oczywiście — wielkie marzenia o budowie własnego imperium. Nasz anonimowy gangster to nie tylko zimny twardziel, ale też człowiek z zasadami (no, takimi na miarę świata, w którym żyje).

Czy to biografia? Czy to fikcja?

Choć z opisu może wynikać, że to po prostu thriller akcji, film ma także wątki autobiograficzne. Scenariusz inspirowany jest losem kilku realnych postaci z lat 90., w tym jednej wybitnie interesującej figury polskiej mafii. Sami twórcy trzymają nas w niepewności, nie podając jednoznacznie, kim dokładnie był bohater. To celowe – nie chodzi tu tylko o historię jednostki, ale o cały klimat epoki: transformacja ustrojowa, wielkie pieniądze, jeszcze większe ryzyko. Gangsterzy byli wtedy niemal celebrytami… tylko z nieco bardziej krwawym portfolio.

Nie tylko on – drugoplanowe postacie na podium

Chociaż wszystko kręci się wokół naszego narratora-gangstera, to lista postaci drugoplanowych jest imponująca. Króluje tu Tomasz Włosok jako Walden – charyzmatyczny, lojalny, ale szalony przyjaciel głównego bohatera, który z miejsca zyskał status kultowej postaci. Pojawia się też pseudonimowa „Magda” (Natalia Szroeder) jako ukochana gangstera, która pokazuje, że nawet w świecie pełnym ołowiu jest miejsce na prawdziwe uczucie. No i nie możemy zapomnieć o całym wachlarzu bandziorów, którzy wyglądają, jakby dopiero co wyszli z castingu do GTA: Warszawa Edition.

Styl i narracja – czysto po polsku, ale z hollywoodzkim zacięciem

Film nie boi się być efektowny. Zrealizowany z rozmachem, wciąga dzięki dynamicznemu montażowi, stylowym kadrom i super muzyce (elektronika? jazz? techno? – wszystko świetnie gra). Narracja prowadzona z offu przez głównego bohatera służy za swoisty pamiętnik przestępcy. Z jednej strony mamy brutalność, a z drugiej zadziwiający sentyment. To balans, który wciąga i przypomina najlepsze fragmenty „Chłopców z ferajny” czy „Narcos”, tylko ściągnięte do realiów warszawki.

Więc… o kim jest film Jak zostałem gangsterem?

To pytanie pada nie bez powodu — nie tylko dlatego, że to tytuł naszego tekstu. Jeśli nadal się zastanawiasz o kim jest film Jak zostałem gangsterem, to odpowiedź może być bardziej złożona niż się wydaje. To nie tylko konkretna osoba – to symbol całego pokolenia, które dorastało w brutalnych realiach wolnorynkowego chaosu po 1989 roku. To portret mentalności, podejścia do życia, lojalności i przemocy – w dobie, gdy za kopertę z gotówką można było mieć wszystko, a za nieporozumienie – kulkę w łeb.

Zatem jeśli jeszcze nie oglądałeś tego dzieła, daj mu szansę – to więcej niż tylko film o przestępczości. To spojrzenie w oczy epoki, która była barwna, niebezpieczna i romantycznie brutalna. Czy gangsterski świat potrafi urzekać? Tak, ale tylko wtedy, gdy kamera pokazuje coś więcej niż tylko krew i pieniądze. A Kawulski właśnie to zrobił. I dlatego ten film zostaje w głowie jak najlepszy cytat z blokowiska: krótki, mocny i na długo.