Świat opery potrafi zaskakiwać: raz przenosi nas w odległe czasy, innym razem serwuje dramaty godne hollywoodzkich produkcji. Ale są też takie historie, które same w sobie brzmią jak aria – barwne, pełne pasji i uroku. Właśnie taką historią jest życie i kariera bohaterki naszej dzisiejszej opowieści. Aleksandra Kurzak – światowej sławy sopranistka, której głos łamie bariery językowe, a energia sceniczna przyciąga tłumy od Nowego Jorku po Sydney.
Od rodzinnego Wrocławia do sceny w La Scali
Nie każdy wie, że aleksandra kurzak nie była skazana na śpiew od urodzenia, choć jej dzieciństwo aż śpiewało muzyką. Urodziła się we Wrocławiu w znanej artystycznej rodzinie – jej mama to znana mezzosopranistka Jolanta Żmurko. Można więc powiedzieć, że operowe geny grają u niej pierwsze skrzypce, choć ona sama wybrała fortepian i skrzypce, zanim zdecydowała się na śpiew.
Studiowała we Wrocławiu, ale bardzo szybko okazało się, że Polska to dla niej za mało. Kurzak ruszyła na podbój Europy – najpierw Hamburg, potem Londyn i Covent Garden, a w końcu co? Metropolitan Opera! Młoda sopranistka miała przed sobą cały świat – i nie traciła ani chwili. Debiutowała jako Susanna w „Weselu Figara”, a jej występ okrzyknięto objawieniem sezonu.
Kariera jak z partytury Mozarta
Jeśli ktoś myśli, że kariera operowa to tylko wieczne śpiewanie Belliniego na balkonach i dramatyczne gesty w wieczorowych sukniach, to najwyraźniej nie śledził kariery Kurzak. Artystka łączy grażynowską pracowitość z wyczuciem scenicznym, które sprawia, że każda rola staje się jej drugą skórą.
Kurzak z równą gracją śpiewa Mozartowską Konstancję, jak i Verdiowską Gildę. Jak sama przyznała w jednym z wywiadów – ma słabość do Donizettiego, bo pozwala jej „pokazać pazurki”. Nic dziwnego, że przez krytyków bywa porównywana do legendarnej Joan Sutherland. Działa nie tylko wokalnie, ale i teatralnie – jej Mimì z „Cyganerii” potrafi doprowadzić do łez nawet konesera rocka.
Miłość pod dźwiękiem wysokiego C
O życiu prywatnym artystki też można by skomponować operę – i to w czterech aktach! Bo właśnie na scenie spotkała swojego przyszłego męża, wybitnego tenora Roberto Alagnę. Nie da się ukryć, że ta para to prawdziwe power couple sceny operowej. On – gorący Francuz (z włoską duszą), ona – pełna charyzmy Polka. Razem tworzą eksplozję emocji na scenie, a w życiu prywatnym wychowują córkę i podróżują między występami w najznakomitszych teatrach świata.
Ich wspólne występy to prawdziwa wisienka na torcie – czy to duet Rodolfo i Mimì, czy Manon i Des Grieux. W każdej roli błyszczą jak złoto w Wiedeńskiej Operze Narodowej, a fani nie bez powodu mówią o nich „Brad i Angelina opery”.
Aleksandra Kurzak – ambasadorka opery XXI wieku
W dobie TikToka i seriali o zombie, udało jej się osiągnąć coś niemal niemożliwego – sprawić, by młodzi ludzie zainteresowali się operą. Dzięki mediom społecznościowym (które prowadzi z humorem i klasą), dociera do nowej widowni, pokazując, że opera nie musi być sztywna jak gorset XIX-wiecznej damy. Kurzak to współczesna ambasadorka klasyki – w pełnym tego słowa znaczeniu!
Ale poza sceną, to też kobieta z krwi i kości – śmieje się, gotuje pierogi, opowiada żarty i, co najważniejsze, pokazuje, że można być wielką artystką i normalnym człowiekiem. Przez swoją szczerość, dystans do siebie i spektakularny głos zjednała sobie rzesze fanów na całym świecie – a jej nazwisko to dziś jedna z najgorętszych marek w operowym świecie.
Bez zbędnych puent: Aleksandra Kurzak to wyjątkowa postać. Łączy talent z ciężką pracą, brawurę z klasą, emocje z profesjonalizmem. Jej życie to opowieść o tym, jak z pasji można stworzyć światowej klasy karierę – i nie zgubić po drodze siebie. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy warto dać operze szansę, posłuchajcie Kurzak – jej głos zrobi resztę.