Myślisz, że zimowe przybieranie na wadze to tylko sprawka pierogów i czekolady? My też tak myśleliśmy. Ale okazuje się, że do tej całej intrygi może dokładać swoje trzy grosze… witamina D3 (albo raczej jej brak). Niedobór witaminy D3 a tycie – temat, który zasługuje na więcej niż wzmiankę w rozmowie o noworocznych postanowieniach. Przeczytaj, jak słońce – lub jego brak – może wpływać na liczbę Twoich kilogramów.
Witamina D3, czyli słoneczna waluta
Witamina D3, znana także jako cholekalcyferol, to tak naprawdę hormon, który nasze ciało potrafi wyprodukować samodzielnie – wystarczy trochę słońca i gotowe. Ale jeśli mieszkasz w Polsce, to wiesz, że ciepłe promienie w sezonie jesienno-zimowym to raczej rzadkość, a nie codzienność. Co gorsza, większość z nas spędza więcej czasu przy ekranie komputera niż na spacerach. Efekt? Organizm buntuje się i mówi: „brakuje mi D3!”.
Metabolizm na hamulcu ręcznym
Już wiesz, że witamina D3 wpływa na wiele procesów w organizmie, ale co ma wspólnego z tyciem? Otóż całkiem sporo. Brak tej witaminy może powodować spowolnienie metabolizmu. A jak wiadomo – im wolniejszy metabolizm, tym szybciej kilogramy postanawiają zostać z nami na dłużej. To trochę jakby nasz organizm przesiadł się z hulajnogi na przyczepę kampingową – ciężko się poruszyć i łatwo coś zgubić, najczęściej talię.
Leptyna, głód i inne hormonalne dramaty
Niedobór witaminy D3 wpływa także na hormon o wdzięcznej nazwie leptyna. To właśnie ona informuje mózg: „hej, jesteśmy najedzeni, można przestać jeść”. Ale gdy poziom witaminy D3 spada, leptyna wariuje. Mózg nie dostaje sygnału i… jedziemy dalej z konsumpcją. Nagle miska chipsów znika w mgnieniu oka, a my się dziwimy, czemu spodnie z zeszłego sezonu dziwnie się kurczą. Niedobór witaminy D3 a tycie? No właśnie.
Tłuszcz, który nie chce odejść
Ciekawostka na dziś: witamina D3 jest rozpuszczalna w tłuszczach i… bardzo lubi w nich przesiadywać. Dosłownie. Nasz tłuszcz magazynuje witaminę D3, co brzmi świetnie, dopóki nie weźmiemy pod uwagę, że przy większej ilości tkanki tłuszczowej trudniej ją później „odzyskać”. To błędne koło: mamy niedobór witaminy D3, tyjemy, przez co witamina się magazynuje, ale nie działa – i znowu tyjemy. Witamina D3 niestety nie zna się na logistyce.
Jak zrzucić winę z siebie (i kilogramy) – czyli co robić?
Choć nie namawiamy do rzucenia wszystkiego i spakowania walizek na Malediwy w środku stycznia (chociaż brzmi kusząco), warto podjąć kilka bardziej przyziemnych kroków. Po pierwsze – rozważ suplementację, ale tylko po konsultacji z lekarzem. Po drugie – kiedy tylko słońce wyjrzy zza chmur, wyjdź na spacer i pokaż mu swoją twarz (i najlepiej też przedramiona). Po trzecie – zadbaj o dietę bogatą w produkty zawierające witaminę D3: tłuste ryby, żółtka jaj, grzyby. Bo, choć brzmi to absurdalnie, kapelusz grzyba może czasem mieć więcej mocy niż krem z filtrem.
Podsumowując: niedobór witaminy D3 a tycie to nie teoria spiskowa, lecz całkiem realna zależność. Nasze ciało funkcjonuje niczym dobrze naoliwiona maszyna (albo przynajmniej próbująca nią być), ale brak jednego „oleju” – czyli witaminy D3 – może sprawić, że wszystko zaczyna się psuć. Jeśli więc zastanawiasz się, dlaczego Twoja waga uparcie rośnie, mimo że Twoje posiłki są bardziej fit niż influencer na siłce, może czas sprawdzić poziom tej „słonecznej substancji”.
Zobacz też:https://lifestylowyportal.pl/niedobor-witaminy-d3-a-tycie-jaki-maja-zwiazek/